czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 3

W parku byliśmy po 10 minutach. Filip już tam był. Pożegnałam się z Damianem i podeszłam do Filipa. 
Filip: Hej.
Ja: Cześć. Czemu chciałeś się tak szybko spotkać?
Filip: Podejrzewam że nasi rodzice się spotykają...
Ja: Jak to?!
Filip: Ojciec, często ostatnio wychodzi, a po za tym miałem dziś do ciebie przyjść z nim i... No właśnie... Przychodzę dziś do ciebie.
Ja: No dobra. Rozumiem że podejrzewasz że się ze sobą spotykają.
Filip: No tak. 
Ja: Na którą macie przyjść?
Filip: Na 19.
Ja: No super! Masz 40 minut. Idź do domu, ja też pójdę. A tak w ogóle jak twój tata się nazywa? Nigdy go nie poznałam...
Filip: Tomek. 
Ja: Oks. Dzięki cześć. 
Rozeszliśmy się do domu. Zupełnie zapomniałam że u mnie była impreza dla Emi. Właśnie dostałam sms-a od niej "Jesteśmy same u ciebie i czekamy. Gdzie jesteś?" Ja: "Właśnie wracam. za 10 minut będę". Wysłałam sms i jak pisałam, byłam po 10 minutach w domu. Zdjęłam kurtkę i buty i pobiegłam do dziewczyn.
Ja: Hej. Sorry, ale byłam z Damianem, a potem z Filipem musiałam się spotkać... Ehh...
Emi: Spoko. Nie jesteśmy złe ale chciałam ci podziękować za świetną imprezę.
Ja: Nie ma sprawy. Musicie już lecieć racja?
Gabi: Tak. Zobaczymy się jutro w szkole. Papa!
Ja: Pa!
Pożegnałam się i zaczęłam ogarniać pokój. Wszystko po jedzeniu było posprzątane ale samo jedzenie nie. Na podłodze leżały balony i serpentyny, ale nie chciało mi się sprzątać. Poszłam do garderoby i przebrałam się na kolację. Ubrałam to: 
Gdy byłam gotowa, zmyłam podkład i tusz do rzęs. Założyłam kujonki zerówki. Zeszłam na dół do mamy, która rozstawiała jedzenie na stole. 
Ja: Filip i jego tata przychodzą...?
Mama: Tak, skąd wiesz?
Ja: Mówił mi.
Mama: Aha. Weź sałatki i kanapki i ustaw je na stole.
Ja: Okej. 
Zrobiłam co mówiła i dostałam sms-a od Gabi "Mogę do ciebie przyjść? Nie chce mi się siedzieć samej... A i wiem że on do was przychodzi więc się nie narzucam". Ja: "Jasne, przychodź.". 
Ja: Przygotujesz jeszcze jedno nakrycie? Gabrysia będzie u nas.
Mama: Oczywiście skarbie.
Ja: Dzięki. 
Wypatrywałam Gabi przez okno przez 10 minut, aż przyszła. Usiadłyśmy na kanapie, ale nie potrzebnie bo po chwili przyszedł Filip i jego ojciec. 
Ja: Hej. Dzień Dobry.
Filip: Hej. 
OF*: Dzień Dobry. Miło mi cię poznać Marto. 
Filip: Hej Gabi.
Gabi: Siema.
Mama: No dobrze... Usiądźmy.
Usiedliśmy do stołu ja obok Gabi i Filipa, a nasi rodzice obok siebie. Każdy z nas nałożył sobie jedzenie na talerz, a mama nalała każdemu mrożoną herbatę z cytryną która stała w przeźroczystym dzbanku na lemoniadę, do szklanek. Wypiłam dwie szklanki herbaty w ciągu dosłownie dziesięciu minut. To dla mnie normalne dużo pić, ale teraz było to z nerwów. Byłam wciągnięta w rozmowę z Gabrysią, a Filip był zajęty w jakąś grę na telefonie. Nagle zabrzmiał głośny głos ojca Filipa. 
OF: Mogę zająć chwilę? Mam coś ważnego do powiedzenia z twoją mamą Marto.
Szczerze się denerwowałam, ale udawałam spokój i słuchałam co mówią. 
Mama: Nie chcę owijać w bawełnę, więc powiem prosto z mostu. Ja i Tomek zaręczyliśmy.
No tak... To był zły pomysł akurat napić się herbaty. Zakrztusiłam się gdy to usłyszałam i prawie wyplułam picie. 
Gabi: Wow.
Filip: Ja pierdole....
Tak. Bluźnienie było w jego naturze i dlatego rodzice nie zwrócili na to uwagi.
Ja: Wow. Gratuluję wam, (w tym momencie Filip posłał mi zabijające spojrzenie) macie już coś ustalone?
Filip: Chwila, chwila. Czemu my nic nie wiedzieliśmy o tym? 
Ja: Zamknij się. 
Mama: Dajcie sobie spokój. Spotykamy się już pół roku. Pomyśleliśmy, że nie będziemy robić jakiejś wielkiej ceremonii i weźmiemy ślub cywilny. Ale najważniejszą rzeczą DLA WAS, jest to że Tomek i Filip się przeprowadzają do nas.
Ja i Filip: CO!?
Ja: Dobra. Nie ważne...
Filip: Jak to?!
Ja: Daj mi dokończyć. Kiedy bierzecie ten ślub? 
OF: Za dwa tygodnie. 
Ja: Wow. Szybko. Ale dobra. Gratuluję wam.
Filip: Ta. Ja też.
Mama: Dziękujemy wam. 
Po krótkiej rozmowie, wszyscy przeszli do wcześniejszych zajęć, a Gabryśka już poszła do domu. Grałam na telefonie w 2048 gdy w końcu ojciec Filipa i Filip wstawali. 
Filip: Nara Marta. Do widzenia proszę pani.
Ja: Nara. 
Mama: Do widzenia. 
Wyszli. Było po 21. Razem z mamą sprzątałyśmy po kolacji i rozmawiałyśmy o szkole, i planach na święta. 

----------------------------------------------------

Jesteeem! Wróciłam!! Jezu jak się cieszę <3 Teraz będę wstawiała częściej rozdziały i będą dłuższe niż ten. Przepraszam was strasznie za przerwę ale już jestem! Będzie też kilka nowych osób ale to w kolejnych rozdziałach :* 

2 komentarze:

  1. Matthew 22
    [35] Then one of them, which was a lawyer, asked him a question, tempting him, and saying, [36] Master, which is the great commandment in the law?

    Revelation 22
    [15]...and whosoever loveth and maketh a lie.

    FIND THE ANSWERS YOU SO DESPERATELY SEEK !
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    NEW TESTAMENT BIBLE STUDY
    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


    Billionaires are BRILLIANT !

    scratchwiththechickens@gmail.com
    seeking benefactor

    !

    OdpowiedzUsuń
  2. Matthew 22
    [35] Then one of them, which was a lawyer, asked him a question, tempting him, and saying, [36] Master, which is the great commandment in the law?

    Revelation 22
    [15]...and whosoever loveth and maketh a lie.

    FIND THE ANSWERS YOU SO DESPERATELY SEEK !
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    NEW TESTAMENT BIBLE STUDY
    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


    Billionaires are BRILLIANT !

    scratchwiththechickens@gmail.com
    seeking benefactor

    !

    OdpowiedzUsuń